czwartek, 21 listopada 2013

colisa chuna czyli prętnik trójbarwny

Jako, że samce czasami gdzieś można było spotkać a samic raczej nie postanowiłem sobie sprowadzić ten gatunek do hodowli. Jak dla mnie jest to ciekawszy gatunek od prętnika karłowatego a do tego nieco drobniejszy więc można go umieścić w nieco mniejszych akwariach. Ryby wypatrzyłem wiosną w Holandii i poprosiłem moją znajomą o zamówienie 3 par. W ciągu 2 miesięcy zamówienie zrealizowano a ryby trafiły do Polski. Po zakończeniu kwarantanny spróbowałem tarła ale chyba za wcześnie mi się zamarzyło stadko młodych, bo samica wówczas nie miała zapasu ikry. Dziś pływa mi kilka młodych i oczywiście odchowam je ale trzeba ostatecznie samicy pozwolić na zgromadzenie zapasu ikry i wtedy próbować tarła. Samiec cały czas jest aktywny więc o niego nie muszę się obawiać.Następnie ryby podzieliłem i część trafiła do znajomego,który z 2 tareł uzyskał około 1500 młodych. Cyfry oczywiście nie przesadzone.

poniedziałek, 21 października 2013

pseudomugil furcatus-moodrok słoneczny

Jak na razie nie mogę za bardzo rozwijać tematu w tym kierunku gdyż cały czas czekam na miejsce dla kolejnych ryb a druga sprawa to problem ze zdobyciem ładnych i zdrowych ryb. Czasami kilka udaje się wyszukać ale to powoli staje się męczące. Ogólnie mogę stwierdzić, że trudno jest zdobyć wartościowe ryby tego gatunku. Ostatnio udało się pozyskać kilka, które zanim zmieniły właściciela zdążyłem przetestować. Metodę jaką zastosowałem idealnie pasuje do większości tęczanek. W akwarium wrzuciłem pływającego mopa własnej produkcji. Oczywiście wcześniej 2-3 dni pływał w pojemniku żeby nasiąkł wodą. Ciężkie włókna swobodnie opadają w toni a wówczas samce w te miejsce kierują samice, które tam składają ikrę. To oczywiście uproszczenie metody rozmnażania, bo każdy gatunek nieco inaczej do tego podchodzi. Furcatusy po pierwszych moich testach złożyły kilka ziarenek ikry. Tarlaków było w sumie ok. 15 z czego samic tylko 5 lub 6. Proporcja w stadku jak dla mnie jest nieprawidłowa ale wynika to z tego co napisałem wcześniej. Ryby zdrowe i gotowe do tarła trudno mi znaleźć więc przetestowałem ryby znajomego, które kupił przypadkowo od hodowcy. Większość tych sklepowych pseudomugili jest szaro-bura a do tego niewyrośnięta lub nawet pokrzywiona. Ja takich ryb nawet nie spróbuję rozmnażać, bo a nóż tą nijakość przekażą na młode. Ryby zdrowe są wręcz piękne i takie na pewno przyciągną oko akwarysty więc tylko takich poszukuje do celów hodowlanych. Jeżeli nadarzy się okazja to stopniowo podejmę się zbierania ryb. A wracając do sytuacji obecnej to po 9 dniach wyległo mi się aż 9 młodych więc 100% ikry jakiej zabrałem rozwijało się prawidłowo. Wcześniej naczytałem się, że ten gatunek lubi średnio twardą wodę więc jedne tarełko odbyło się na wodzie kranowej a drugie na mieszance z RO i o dziwo na kranówce miałem lepszy wynik więc zaniechałem dalej podobnych eksperymentów w oczekiwaniu na porządne stado tych ryb. Ikra furcatusa jest dość spora więc na włóczce była bardzo widoczna. Kolor ikry przyrównałbym do bursztynowego. Młode również wykluwają się spore ale nie mając dużego doświadczenia rozpocząłem karmienie wylęgu od podawania pierwotniaków oraz nicienia. Narybek obecnie ma ok. 1 miesiąca i wielkość ok. 1cm i jest karmiony głównie artemią z dodatkiem nicienia. Tu nie znając możliwości narybku tak trochę asekuracyjnie podawałem zawsze 2 pokarmy na raz gdyż nie do końca wiem czy świeżo wylęgnięte rybki zjedzą nicienia czy artemię czy musi rozpocząć swoje życie od połknięcia pierwotniaków. Pewnie przez moją niewiedzę z 9 do miesiąca przeżyło 5 rybek ale za to te co żyją sa już tak samo ruchliwe jak byli ich rodzice. Tamto stadko niestety kolega sprzedał a w to miejsce sprowadził kolejne, które wydaje mi się jeszcze bardziej atrakcyjne kolorystycznie. W tej grupie samce mają ubarwienie płetw pomarańczowe. Na razie samiczek jest znów niewiele więc i ikry pozyskuje niewielkie ilości. Obecnie czekam na kolejne furcatusy zbierając codziennie po 1-2 ziarenka. Jak widać te rybki nie są płodne dlatego jeżeli ktoś chciałby uzyskać więcej młodych to musiałby zakupić więcej ryb. 

niedziela, 20 października 2013

Iriatherina werneri-mała tęczanka wernera

Ta mała tęczanka w naszym kraju nazywana jest różnie. Jedni nazywają ją tęczanką wernera, inni tęczanką filigranową a jeszcze inni promienniczką wernera. Jednak nie chodzi mi o poprawną nazwę, bo niestety lub stety zmuszony jestem używać wszystkich a o ciekawą rybkę nadającą się do mniejszych akwarii. Ten gatunek jest bardzo spokojny a wręcz aż za spokojny i często sam jest ofiarą innych ryb. Dawno ich nie miałem, bo chyba około 2 lat aż się nadarzyła okazja i wyszukałem takie małe stadko startowe złożone z 15 samic i 5 samców. ryby nie są jeszcze do końca wyrośnięte. Poprzednio miałem zbliżone wielkością stado lecz z przewagą samców lecz wówczas samce za dużo ze sobą rywalizowały a za mało starały się o przedłużenie gatunku. Fajnie ta rywalizacja wygląda ale mi o to nie chodzi. Wtedy mimo wszystko w ciągu tygodnia uzbierałem taką ilość ikry w pływających mopach, że nie byłem w stanie młodych wykarmić. Tym razem mam trochę więcej czasu na szybkie wytworzenie odpowiedniego pokarmu więc rozpocząłem zabawę od nowa. Mimo, że ryby młode to próbnie wrzuciłem pływający mop do akwarium. Woda jaką tam dałem to zwykła kranówka poznańska. Mimo, że wszędzie widzę wodę o niższych parametrach jak moja to wcześniej nie było problemów z wylęgiem młodych. Tym razem mam do dyspozycji wodę RO. Jednak już po dobie mimo, że nie liczyłem na nic okazało się, że rybki nawet jeszcze nie do końca wyrośnięte ładnie się już rozmnażają i dają sporo ikry. W pierwszy dzień nie liczyłem ale na drugi było już ok. 70 ziarenek. Taka średnia jeśli się utrzyma to jest szansa na 2000 młodych ryb w miesiącu. Co zauważyłem to ryby preferują składanie jaj tuż nad dnem i tam mop jest zawsze oblepiony ikrą. Reszta jest wolna od ziarenek więc nie wiem czy nie starczyło by wrzucić mopa na dno no ale nie będę przerabiał uniwersalnych mopów na potrzeby jednego gatunku.Na razie bez zdjęć ale pracuje nad nimi.
Po kilku dniach młodych przybywa choć szału nie ma. Kiedyś z tygodnia zbierania ikry było kilka cm larw a teraz zaledwie kilkanaście młodych ale nie przejmuje się tym, bo to w sumie ryby testowe żeby nie wyjść z wprawy. Na pewno zmienię tarlaki na pochodzące z polskiej hodowli, bo te co mam przejechały z Azji i są gorzej wybarwione oraz mają niską płodność.
Po dłuższej przerwie czyli ok. 2-2,5 miesiąca mam niewielką grupkę młodych,z których spróbuje zbudować stado hodowlane.Dorosłe pochorowały mi się więc przestały składać ikrę. Na szczęście straty były niewielkie  a w końcu wróciły do zdrowia.Od kilku dni znów pojawia się ikra więc nadal mozolnie działamy.
Mijały dni przybywało ikry a młodych niestety nie. Rybki, które odchorowały swoje i wróciły do kondycji systematycznie się rozmnażają ale ikry już jest mniej a i większość jednak bieleje. Jak znam życie to zabawę będę musiał zacząć od nowa i to z rybami z innego źródła. Te pochodzące z importu raczej cudów nie dadzą.

piątek, 11 października 2013

Apistogramma macmasterii

Pielęgniczki macmasterii to kolejny klasyk w moich akwariach. Ryby przywiozłem z Czech, bo tam to gatunek popularny. Ryby przywiezione w lipcu a 28 września i 4 października odnotowałem 2 tarła. Nie są zbyt obfite ale są.

Ikra rozwijała się aż 2 dni co było dla mnie tempem błyskawicznym.

Po 3-4 dniach rybki podniosły się do pływania. Na początek dostały nicienie, które z chęcią sobie podjadają. Obecnie dochowałem się 3 miotów tych ryb a najstarsze przekroczyły wymiar 1,5cm i podskubują już czarnego komara oraz cyklop, który wcześniej rozmrażam. W tym wszystkim chodzi o to żeby młode były przyzwyczajone do różnych pokarmów.Później jak zjedzą te mrożonki i tak jeszcze dostają żywe artemie.
Po 2 miesiącach młodzież trafiła do swojego docelowego akwarium. Nie liczyłem ile ich jest ale ok. 100 powinno być z 3 miotów obecnie pływa w 175 litrach. Rosną jednak bardzo nierówno. Część ma wymiar 2/3 dorosłych ryb a inne zaledwie 2-3 cm. Obecnie karmione są mrożonkami dostępnymi na rynku ale jestem zmuszony podawać różne wielkości pokarmu gdyż nie wszystkie młode zjedzą to samo pożywienie. 

sobota, 28 września 2013

poecilia latipinna silver lyretail -molinezja szerokopłetwa srebrna lira

Ryby w sumie wybrałem przypadkowo, bo same w sobie są ładne ale i spore więc mając tylko duże akwarium można się cieszyć tym gatunkiem i tą odmianą molinezji. Na rynku niby jest ich sporo więc nie powinno być problemu ale wszystko co widzę to raczej krzyżówki 2 gatunków i oby tylko 2 gatunków. Najczęściej krzyżowane są samice molinezji żaglopłetwej z samcami molinezji szerokopłetwej. W ten sposób uzyskuje się więcej młodych a, że to w sumie krzyżówka miedzy gatunkowa ma dla sprzedających mniejsze znaczenie. Ja jednak będę dążył do uzyskania ryb jak w tytule więc czeka mnie trochę zabawy ale uważam, że warto nie dla wielkich zysków a dla utrzymania gatunku w akwariach. Początek jak zwykle problemowy. Wyszukałem 3 samice, które wyglądają jak książkowe szerokopłetwe liry ale samiec niestety przypomina molke żaglopłetwą.



Dodatkowo znalazłem 2 samice, które były w końcowym okresie ciąży i z ciekawości bardziej jak z potrzeby odłożyłem je na czas porodu. Po 2 dniach jedna z nich urodziła ok. 32-34 żywych rybek i kilka, które miały problem z pęcherzem.Te słabsze odpadły. Matka tych ryb bardziej przypomina samicę żaglopłetwej więc nie wykorzystam jej do dalszych krzyżówek. Jednak młode mogą się już przydać choć nie wiem po jakim samcu są. Kiedyś jak próbowałem rozmnożenia tych ryb to wychodziły mi młode w kolorze dzikich a tym razem ok. 60% młodych jest jednak srebrnych co mnie cieszy.

Zdjęcie kiepskie, bo młode choć duże w porównaniu do innych gatunków to jednak ruchliwe. Zaletą młodych jest to, że urodziły się już na wodzie płynącej z kranu oraz jeżeli dorosną to będzie można wpłynąć na dobór rodziców żeby w kolejnych pokoleniach poprawiać kształty i rozszerzyć barwę na jak największa ilość młodych. A zanim te dorosną to liczę na kolejne mioty z dorosłych odłożonych specjalnie choć nie planowo do hodowli. Nie tworze dużego stada ale te 3 mioty co 1-2 miesiące i tak pozwolą na dalszą selekcje i poprawę jakości kolejnych. Jak to się dopracuje to będę myślał co dalej.

5 października na świat przyszło kolejne pokolenie tych molinezji. Po wstępnej selekcji zostało 28 młodych. Odpadły osobniki słabe oraz te co miały problemy z pływaniem. Podejrzewam kłopoty z pęcherzem. Teraz stadko młodych liczy prawie 60 osobników więc będzie w czym wybierać do dalszej hodowli.

Minęły 2 miesiące a ze stadka 60 osobników nie pozostał przy życiu ani jeden. Rybki wielkości 1,5-2 cm umierają poskręcane jakby dostawały paraliż więc zamiast cieszyć się własnym stadkiem zaczynam zabawę od nowa. 
W połowie kwietnia 2014 r. urodziły mi się kolejne ryby. Matki ich znalazłem u kolegi w zaawansowanej ciąży. Tym razem są u mnie pod obserwacją. Karmie tak samo jak poprzednie młode lecz tym razem zasoliłem wodę. Dałem 1 łyżkę soli na 15 litrów wody i obserwuje. Jeżeli znajdę przyczynę, która powoduje padanie młodych to już będzie poważny sukces.

piątek, 27 września 2013

poecilia wingei tiger

Tigery to kolejne ryby, które przywracam do mojej hodowli. Stadko jakie nabyłem od znajomego liczy ok. 40 ryb. Przewagę w stadzie stanowią samice. Ryby są młode więc na razie sam poddałem je wstępnej selekcji. Podstawą było rozdzielenie ryb wg. płci. Młode tigery dopiero co się wybarwiają. Dla samców zamierzam nie tyle co stworzyć a utrzymać standard zwany rakietką. Na początku będzie to trudne, bo już u ich rodziców zobaczyłem, że pojawiły się ryby uciekające od tego standardu w kierunku przypominającym proporczyk lub dwumiecz. Były też pojedyncze osobniki, które trudno przypisać więc w ich potomstwie trzeba będzie zrobić ostrą selekcje żeby ryby nie odbiegały z pokolenia na pokolenie od wybranego standardu. Mi najbardziej podobały się te ryby, których pletwy przypominają wspomnianą rakietkę. Oczywiście jeżeli pojawią się i zaczątki dwumieczy to również założę takie stadko jako dodatkowy standard tigera. Zdjęcia zrobię nieco później jak ryby się wybarwią i podrosną.
Podrośnięte tigery poddałem selekcji a następnie podzieliłem na 2 akwaria. W jednym pływa dosłownie 5 samic i 3 samce, które najbardziej przypominają mi obrany cel hodowli. Pozostałe ryby trafiły do innego zbiornika i tam też mają się rozmnażać. Ze względu na niewielki przyrost populacji czyli ok. 100 rybek miesięcznie młode po podrośnięciu trafiają do jednego zbiorczego akwarium. Trochę mi to utrudni wytworzenie ryb wg. mnie najładniejszych czyli wspomnianych rakietek no ale nie posiadam zbyt dużo małych akwarii żeby każdy miot prowadzić oddzielnie. Samce raczej z grupy ryb rozpoznam po kształtach płetw a gorzej z samiczkami, które wymieszane zostały. Tym sposobem będę zmuszony do oczekiwania na docelową rybę dłużej ale za to cała populacja może być selekcjonowana w jednym kierunku.Oczywiście samce z zaczątkiem dwumiecza pojawiają się więc będzie to osobna linia ryb jak uzbieram ich na tyle żeby to wprowadzić w życie.

niedziela, 22 września 2013

poecilia wingei cobra (snakeskin)

Po wstępnej selekcji wybrałem sobie 4 samce, które mają w przyszłości stworzyć mi stado hodowlane tych ryb. Samic jednak nie było i mam teraz dylemat, która droga szybsza do uzyskania 99% endlerów cobra, bo 100% to raczej marzenie przyszłości. Mam do wyboru samice od tradycyjnego endlera oraz od tigera i zrobię 2 zbiorniki gdzie skorzystam z obu opcji ryb. Droga wydaje się długa i wyboista ale trzeba spróbować, bo myślę, że ryba ciekawa dla akwarystów lubiących małe ryby lub dysponujących małymi zbiornikami. Wstępnie po przemyśleniach postawiłem na samice od dzikiej formy endlera. Miałem też samice tigera ale akurat nie były w nadmiarze więc pozostały w hodowli dla odbudowy populacji tigerów.Oto słabej jakości zdjęcia tych ryb.


Tu wyszły może mało atrakcyjnie, bo normalnie mają ciało koloru zielonego  z charakterystycznym wzorem. Ale co dla mnie jest ważne to równa wielkość ryb to raz, dwa to zbliżone ubarwienie a trzy to kwestia ogona. Ostatecznie znalazłem ryby mniej więcej o równych ogonach. Część tych cobr miała ogony z nierównymi wypustkami mieczy albo w ogóle nie miała lub nawet miała ale jeden wydłużony a drugi bardzo skrócony. Te, które mi nie odpowiadały oczywiście odpadły przy selekcji. Dla mnie najładniej wyglądały te z krótkimi wypustkami mieczy i takie odłowiłem do dalszej hodowli. Pozostałe płetwy miały zbliżone wielkością i ubarwieniem więc nie było to dla mnie tak istotne. Jak widać przód ciała ryby jest podobny do endlera. 

Długo czekałem ale w końcu są młode. Na początku 2014 samice jakie połączyłem z tymi panami zaczęły rodzić. Pokolenie F1 praktycznie już się wybarwiło i co mnie cieszy wśród młodych samców wszystkie wyszły w kolorze tatusiów.  Ale nie było za łatwo w pierwszym miocie F2 pojawiły się samczyki, które wróciły do barwy swych dziadków po mamusi czyli zwykłych endlerów. Niestety ale zostały odłowione z hodowli żeby nie doprowadziły do cofnięcia się hodowli w kierunku dzikiej formy. Podejrzewam, że podczas kolejnego krzyżowania osobników F1 z F0 do utrwalania cech F0 lub wsobnie między F1 doszło do rozszczepienia cech. Na tyle co ja wiem to krzyżując matkę z synem uzyskujemy młode, które mogą mieć 3/4 genów matki choć mogę teraz zupełną nieprawdę pisać gdyż zakładam, że jej syn posiadał 50% cech matki, która ponownie dostarcza nam połowę swych genów w pokoleniu F2. Natomiast gdy skrzyżowało się pokolenie F1 to mogło dojść do rozszczepienia na samiczki z genami cobry oraz zwykłego endlera czego nie sprawdzimy, bo są szare oraz na samczyki w podobnej proporcji co już widać, bo pokazały nam to barwą. Kolejnym czynnikiem, o którym musimy pamiętać przy krzyżowaniu to sprawa genów dominujących. Geny ryb w kolorach dzikich zawsze będą powodowały, że te cechy będą nam narastać dlatego usunąłem z hodowli młode samczyki.